niedziela, 5 lipca 2015

A dziś byłyśmy na...

Bródnie :-) Niby też Warszawa, ale dla nas to już sporo wyprawa- dwoma autobusami, no i w sumie ponad pół godziny jazdy. Emcia ostatnio nie przepada za byciem uwięzioną w wózku, więc podczas jazdy lekko nie było. Ale w parku uśmiech powrócił :-) Dosyć szybko wypatrzyłam plac zabaw i wypuściłam córę na podbój piaskownicy! Zdobyta została też zjeżdżalnia i huśtawka! Planuję częściej zabierać Emilkę na nieznane place zabaw, bo widziałam, że takie zdobywanie nieznanego bardzo jej się podobało. Ten placyk w Parku Bródnowskim jest wyjątkowo fajny, ale ma jeden ogromny minus- jabłoń z dzikimi jabłkami... Emi co chwilkę próbowała jakieś zjeść... Taka z niej głodomorra mała.




niedziela, 28 czerwca 2015

Pierwsze szwy...

i to aż trzy... Emilia spadła ze swojego własnego krzesełka i to niestety tak niefortunnie, że broda została rozcięta. No, ale z moją małą małpką, co wszędzie się wspina, to było tylko kwestią czasu kiedy taki wypadek się zdarzy. Liczyłam, że zniechęci się do wspinaczek, ale niestety nie :-(





















Rozrabiaczek :-)

wtorek, 26 maja 2015

Czyta, biega...

i psoci ta pannica. Ma już/dopiero półtora roku! Nie mogę się nadziwić, że ten czas tak szybko leci, a ona tak bardzo się zmienia. A mądra jest już taka, że szok! I pamięć ma taką dobrą- to na pewno nie po Mamusi... Jej wielką miłością są wciąż książeczki- ma ukochaną o Albercie Einsteinie. Miała być na prezent dla dużo starszego dziecka, bo to książeczka do nauki czytania. No, ale Emilka wypatrzyła, że na jednej ze stron Albert Einstein pokazuje język. No i książeczka musiała zostać. Czyż nie uroczo Emcia pokazuje jak robi Einstein? :-P


piątek, 1 maja 2015

Moja córcia...

dorasta :-) Każdego dnia jest coraz mądrzejsza. Zaskakuje mnie nieraz strasznie. Podaje mi papier toaletowy i nasypuje psu karmy do miski. Wchodzi po schodach. I schodzi trzymana za rękę. Pamięta w której książeczce jest kotek pijący mleczko i oczywiście udaje że mlaska gdy go widzi. Wie, że zły piesek robi wrrr, a zmęczony zieje :-) W ogóle kocha wszystkie pieski, najchętniej każdego by wyściskała i wycałowała. Wącha kwiatki. Sama zjeżdża ze zjeżdżalni. Uwielbia spacery na swoich nóżkach, ale zawsze idzie w przeciwną stronę niż ja. Także wózek jest nam nadal niezbędny. Wciąż robi furorę- wszyscy się nią zachwycają. A dla mnie jest najcudowniejsza na świecie!



niedziela, 29 marca 2015

W końcu witamy...

WIOSNĘ! Uwielbiam tą porę roku! Te malutkie pączki, które zamieniają się w liście. Błękitne niebo. Śpiew ptaków. Ciepły wiatr. Od kiedy jestem Mamą doceniam też to, że nie muszę na Emcię wciskać ciepłego kombinezonu :-P Myślę, że ona też się cieszy, że jest lżej ubierana ;-) Tuptusia z niej na całego- no i ucieka mi na spacerach ! W ogóle nie patrzy czy za nią idę/biegnę. A tak niedawno wpadała w histerię, gdy tylko znikałam jej na sekundę z oczu. Moja córcia dorasta ...


sobota, 21 marca 2015

A ona zabiera mi...

jogurty! No i w ogóle wszystko co ja mam ochotę zjeść. Emcia musi podejść i wyżebrać choć kęs. Czego to ona już nie próbowała- były i chipsy i frytki, i czekolada i kotlety, i płatki z mlekiem, no i oczywiście jogurty. A jak jej dam potem kubeczek do wylizywania, to taka jest szczęśliwa :-P No i taka brudna ;-D


niedziela, 8 marca 2015

A ona wciąż...

się wspina... I otwiera wszystkie niezabezpieczone szafki... Oczywiście na otwieraniu się nie kończy- wszystko z nich wyrzuca! Ja rozumiem, że to zwykła ciekawość, ale brak mi już sił... Na zabezpieczenia wydałam już małą fortunę... Emi ma bardzo dużo siły i większość pozrywała- opierają się jej tylko te z IKEA. No, a one są drogie... Eh... Szczerze to marzy mi się aby nasz dom wrócił do stanu normalności- z krzesłami stojącymi, a nie leżącymi na podłodze, z odbezpieczonymi szafkami, ramkami na parapetach i pilotem od telewizora na kanapie. Ale to chyba nie prędko...



















A jak krzesło nie leży to...